Tam umiera Polska, kto ją uratuje?
Mauzoleum Matki i Serca Syna na wileńskiej Rossie(fot. Stanisław Tarasiewicz/ wp.pl)

wp.pl, dodano: 2011-11-02 (
AAA
Wileńska Rossa to jedna z nekropolii narodu polskiego, zwana też księgą jego dziejów, w dniu Wszystkich Świętych została rozświetlona coroczną akcją "Światełko dla Rossy". Około 2,5 tys. Zniczy, zebranych przez miejscowych Polaków oraz ze środków ofiarowanych przez rodaków z Macierzy, zapłonęło na grobach wileńskiej nekropolii. Niestety nie na wszystkich. Zespół cmentarny w wileńskiej dzielnicy Rossa liczy, bowiem około 26 tys. grobów. Większość z nich zdewastowanych, pokrytych mchem i całunem historii niszczeje w zapomnieniu..
- Za kilka złotych mógłbym oprowadzić po cmentarzu i pokazać polskie groby - zaczepia nas młody mężczyzna, który wyłania się z gąszczy szarych cmentarnych pomników niczym halloweenowe widmo. Ziemista cera wychudzonej twarzy i ciemne kręgi pod oczami, zapadniętymi w głąb oczodołów, utrudniają określenie przybliżonego wieku rozmówcy. Co innego, jeśli chodzi o jego styl życia. Gdy dowiaduje się, że nie mamy złotówek, bo nie jesteśmy turystami z Polski i że wiemy gdzie są polskie groby (zresztą trudno nie wiedzieć, gdyż jest tu ich większość), nasz niedoszły przewodnik zmienia swoją historię i opowiada, że również jest miejscowym Polakiem i opiekuje się polskimi grobami.
Kto opiekuje się tym cmentarzem?
- W ten sposób zarabiam na swoje życie - mówi i prosi o jałmużnę. - Może macie kilka litów? Za moją pracę? - prosi pokazując pęk rózg na dowód, że zamiata. Gdy nie dajemy się przekonać szary człowiek znika w gąszczu szarych pomników, tak samo niepostrzeżenie jak się i pojawił.
Sprzątaniem cmentarzy na wileńskiej Rossie, bo jest to zespół cmentarny obejmujący Starą Rossę, Nową Rossę, Cmentarz Wojskowy oraz mauzoleum Matka i Serce Syna, faktycznie zajmuje się spółka "Aketonas". Zajmuje się głównie wywozem śmieci, zamiataniem ścieżek oraz ochroną obiektu. Latem dochodzi jeszcze koszenie trawy. Nic więcej. - Tylko za to nam płacą - mówią przedstawiciele firmy.
Płatnikiem jest stołeczny samorząd, który z Departamentem Dziedzictwa Kulturowego przy Ministerstwie Kultury Litwy od lat prowadzi przepychankę o to, kto powinien zatroszczyć się o zabytkową materię cmentarza. Departament zrzuca całą odpowiedzialność na samorząd. Ten jej nie przyjmuje i tłumaczy, że miasto odpowiada jedynie za "eksploatację" cmentarza, zaś o zabytki powinien zatroszczyć się Departament, czyli wyłożyć na to pieniądze.
Póki państwowe instytucje toczą spór, ratowaniem zabytkowej nekropolii zajmują się miejscowi Polacy, głównie Komitet Społeczny Opieki nad Sarą Rossą, który zbiera środki na odnowienie poniszczonych polskich nagrobków i pomników. O litewskie, mimo kłótni, Departament i samorząd potrafią jednak zadbać.
Polacy i Litwini
Przystajemy przy okazałym grobowcu rodziny Vileisisów, bo przejście na wąskiej ścieżce tamuje nam grupa modlitewna z księdzem na czele. Nie da się wyprzedzić, ani ominąć. Po lewej stronie ścieżki wysokie wzniesienie z grobowcem na szczycie, po prawej stromy stok. Wszędzie groby. Na większości z nich są polskie epitafia. Grupa modlących się zatrzymują się wyłącznie przy tych z litewskimi. Mimo, iż cmentarz na Rossie, to głównie polska nekropolia, jednak spoczywają tu również wybitni synowie narodu litewskiego - jeden z autorów Aktu Niepodległości Jonas Vileisis, kompozytor i poeta Mikalojus Konstantinas Ciurlionis, czy też Jonas Basanavicius, animator litewskiej niepodległości i twórca alfabetu litewskiego, z którego wyrzucił polskie dwuznaki zastępując je czeskimi odpowiednikami.



